Pomoc dla Martyni

Pomoc dla Martyni
apel

wtorek, 14 czerwca 2011

Trochę czasu minęło od odstatniego wpisu ;-)
Rzadko można mnie teraz zastać przy kompie,wolimy spędzać czas na działeczce:-)
Po tylu miesiącach w "zamknięciu" trzeba korzystać z pogody i mozliwości spędzania czasu na świerzym powietrzu ;-) Także w miarę mozliwości i warunków pogodowych oraz przede wszystkim zdrowotnych Martyni spędzamy dużo czasu na działce.Martynia uwielbia robic błotkowe mikstury,ciasta,zamki itp. :-))Razem z Michasiem tworzą niezłe dzieła z piasku szkoda ,że nie zrobiłam zdjęć...
Ja natomiast korzystam z kapieli słonecznych hihi czy to wylegując się na leżaczku czy też mszcząc sie na chwastach ogrodowych :-)
w międzyczasie byliśmy obejrzeć sobie samoloty na lotnisku wojskowym co dzieciaczkom bardzo się podobało a w szczególności miejsce pilota :-))






czwartek, 2 czerwca 2011


listy od dzieci ze Szkoły Podstawowej Montessori z Konstancina Jeziornej :-))





Rysunki od Wiktorii i jej grupy znajomych ze Słupcy


sobota, 28 maja 2011

Niespodzianka,Reportaż...

W środę miałyśmy bardzo miłego gościa :-)
Odwiedziła nas pani Marta  z Polskiego Radia by nagrać z nami reportaż pod kątem Marzycielskiej Poczty :-)
Byłyśmy trochę stremowane,przecież nie co dzień gości się w domu dziennikarzy i udziela wywiadu  :-))
Dobrze ,że pani Marta okazała się cierpliwą osobą bo nasz piesek też płatał figle,wyjątkowo nie leżał ,jak zawsze i spał tylko "tuptał"i hałasował swoimi pazurkami ...
 Kiedy Martynia odpowiadała na pytania p.Marty uświadomiłam sobie po raz kolejny jak zmieniają się marzenia i priorytety dzieci (i nas dorosłych również)  i że dostosowujemy się do sytuacji...
Za dużo nie mogę zdradzić co będzie :-)
Zdradzę jedynie ,że podczas nagrywania rozmowy były "nieprzewidziane"sytuacje które wytrącały mnie z rytmu...w związku z tym czuję niedosyt i mam wrażenie ,że nie poszło mi dobrze...
Najważniejsze jednak ,że Martynia była zadowolona ;-)
Dostała piękny list  i opowiadanie od dzieci  z I klasy ze Szkoły Podstawowej Montessori z Konstancina-Jeziornej a na deser duuuuuużo listów od uczniów z tejże szkoły :))))))
Martynia odpisała na list napisała również wierszyk o króliczku :-)
Dzieciaczki swoimi listami sprawiły jej wielka radość,życzyły szybkiego powrotu do zdrowia ,w listach były krzyżówki ,opowiadania,wierszyki,rysunki...również zaproszenie do szkoły :-)
Martynia juz pytała mnie  kiedy pojedziemy :-)
Wczoraj Martynia powiedziała jedno z wielu swych mądrych wypowiedzi :-)(często nas zaskakuje takimi powaznymi refleksjami)
ktoś niedawno, pomijając kto skrytykował rysunek dziecka który Martynia otrzymała,była zbuklwersowana... powiedziała:
"Każdy rysunek i każdy list jest piękny ,kiedy zrobiony jest od serca,bo wszystko co jest robione z całego serca jest piękne prawda mamo?" odpowiedziałam "Prawda Kochanie."
Bo jak tu się z nią nie zgodzić?
Także podkreślam po raz setny...wszystkie rysunki,listy,wiersze podarunki ręcznie wykonane są PIĘKNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  :-)))))) Bo  płyną prosto z serca :-))


piątek, 27 maja 2011

Badania,badania....

We wtorek bylismy w Poznaniu.
Ciąg dalszy badań związanych z wysypką...
Szukanie utajonego miejsc zakazenia ,to jak szukanie igły w stogu siana...
Martynia miała wykonane badanie USG ,EKG(czekamy jeszcze na opis),RTG,badanie laryngologiczne no i oczywiscie morfologia.P.Dr robi co może by znależć przyczynę wysypki.
Jak dotad ,co nas bardzo cieszy, wyniki są ok :-) Jeszcze czeka ją echo serca.
Cieszymy sie ,że wyniki sa ok ale nadal stoimy w punkcie wyjścia ,poniewiaz nadal nie wiadomo skąd ta wysypka...
Martyni nie chce sie już jeżdzić do Poznania na te wszystkie badania  ale  wie ,ze trzeba,znosi je wszystkie bardzo dzielnie -jak zawsze -nasza dzielna kobietka :-)
Dobrze ,że mamy nasze kochane wolontariuszki ,które odwiedzają nas w PChR.Dziękujemy Gosiu i Elizo :-) Dzięki Wam Martynia lepiej i z uśmiechem znosi te wszystkie badania :-)

sobota, 21 maja 2011

Działka , gril i zabawa :-)

Wreszcie pierwszy grill na działeczce!!!!!
Wysypka zabrała nam za dużo czasu ,który mozna było spędzić na działce...
Nie zważając na Panią Wysypkę (która dziś trzeci dzień się nie pokazała :-)  )
wybraliśmy się na nasza malutką działeczkę by w końcu pogrilować :-)
Martynia miała już dość "zamknięcia w zaczarowanym zamku"my z resztą też- w związku z czym stwierdziłam ,że czas wyjść-  ku największej uciesze Martyni:-)
Grillowana kiełbaska smakowała wszystkim ale "Tatusiowe" skrzydełka z grilla są najpyszniejsze na świecie:-) Dzieciaczki z chęcią pałaszowały ( w pewnym momencie miałam obawy czy wystarczy :-) )
Po jedzonku czas na zabawę ,Martynia wzięła ze sobą swój"ekwipunek" toteż nie było problemu w co się bawić...bynajmniej na początku...
Po krótkiej zabawie okazało się ze wyjątkowo rodzeństwo nie moze za bardzo się dogadać...jednym słowem "zbiesili "się, nie do końca wiedzieliśmy o co chodzi no ale nie zawsze rodzice muszą wszystko wiedzieć :-) najważniejsze to nie reagować zbyt szybko i nie "mieszać"się dopóki "krew się nie leje" :-)
W pewnym momencie Michaś podszedł do mnie i powiedział ,że mu się nudzi i spytał co może robić.Zaproponowałam by zbudował wigwam z gałązek.Spodobał mu sie pomysł i wziął się do pracy,niestety nie do końca udawało się utrzymać wigwam w pionie co nie bardzo podobało się Miśkowi,podpowiedziałam by wziął obłożył kamykami.Wpadł na pomysł by z kamyków coś pobudować.
Wiadomo kamienie na działkach nie wiadomo skąd i jak ale "rosna jak grzyby po deszczu".toteż na ich brak nie narzekamy ;-) kiedyś powkładałam w doniczki i kilka ich stało, więc Misiek wziął jedną doniczkę i wysypał "Misiu jaki ty silny facet jestes -taką cieżką doniczkę udźwignąłeś!"-powiedziałam. Martynia słysząc mój komentarz a'propos siły swego brata,chciała też pokazać jak jest silna ,więc wzięła drugą doniczkę przytargała i też wysypała :-) Oczywiście również skomentowałam jej siłę:-) mówiąc: "Martyniu jaka z ciebie silna kobietka"!więc by udowodnić ,że naprawdę jest baaaardzo silna wzięła następną :-)
Po wysypaniu kamieni z doniczek okazało się ,że wysypali się też "mieszkańcy" co niestety zepsuło zabawę...Mrówki i inne "robactwo" nie są pożądanymi towarzyszami zabaw naszych dzieci :-)
Najważniejsze ,że Martynia i Michaś nie poddali się w wymyślaniu nowej zabawy :-)
Wiadomo jaka zabawa na działce sprawia dzieciom największa frajdę...
Zabawa wodą!!!!   :))))))
Wąż i konewka poszly w ruch...na szczęscie wode lali się na trawkę i kwiatki :-) a nie na siebie bo aż tak goraco nie było :-) ale nic straconego przyjdzie lato ...to nie tylko trawa i kwiaty będą polane :-))

środa, 18 maja 2011

Wysypki cd...

Wysypka jest nadal z różnym nasileniem...i tak sobie jeżdzimy do Poznania ..no cóż skoro nie moze wychodzić na dwór to chociaz wycieczki zaliczy :-)
Jeśli chodzi o gardziołko które w piątek było lekko zaczerwienione to w poniedziałek było już mocno czerwone niestety bez antybiotyku się nie obyło...
Na szczęscie energia i humor Martyni nie opuszcza :-)
W ten poniedziałek  "odwiedziliśmy" Poznań ponownie masa badań i nadal do końca nie znana przyczyna.We wtorek znów wizyta w PChR teraz jeszcze skierowanie na USG brzuszka.
Stwierdziłam, że skoro wysypka i tak pojawia sie i znika to chyba pozwolę wychodzić na dwór Martyni i nie będę trzymała jej diety hypoalrgicznej...nie wiem czy to dobry pomysł ale juz mi jej żal większośc rzeczy które lubi jeść są "zakazane" czyli: na pierwszym miejscu są pomidory,na drugim miejscu pomidory,na trzecim miejscu pomidory :-) a potem reszta czyli ciasteczka śniadaniowe, dżemik,wędlinki :-)
Dobrze ,ze chociaz wędliny i mięso (choć tez nie kazdy rodzaj) może jeść :-) bo z Martyni to "mięsożerca"  :-) więc jakby jeszcze tego nie mogła jeść to byłoby nieciekawie...
wyobraża sobie ktoś  sytuację...Święta Wielkiej Nocy pełno słodyczy w postaci czekolad,czekoladowych zajaczków kurczaczków itp  dziecko które widzi to wszystko a nie można nic z tego zjeśc???
Martynka tylko mogla na te wszystkie łakocie popatrzeć na owoce cytrusowe również..
Dzielnie to zniosła widząc jak bracia pałaszują ...
wczoraj kupiłam Ptasie Mleczko i pozwoliłam jej zjeść i powiem szczerze nie kontrolowałm ilości pochłanianych kawałeczków,bynajmniej zostało jeszcze dla braci i dla nas :-)
nie zauważyłam by wysypka się nasiliła ;-) zobaczymy jutro :-)
Mam nadzieję ,że jutro będzie pogoda dość ładna bo mam zamiar iść z Martynią na działkę do południa
 :-)

niedziela, 8 maja 2011

cd.narzekania...

 Jesteśmy w domku,walizka nie rozpakowana teraz wysypka z nóżek przeniosła się na rączki....i tak sobie krąży od Wielkiego Piątku: nóżki i  rączki ,całe ciałko ,rączki, buźka,nóżki albo rączki no i z różnym nasileniem...fakt zdecydowanie mniejszym niż w Wielką Sobotę ale jednak jest...
Jutro wykonam telefon do PChR. zobaczymy co powie P.Dr...Mi osobiście juz brak pomysłów i podejrzeń skąd się bierze ta wysypka,bez chemii ,w domu,dieta hypoalergiczna ,kosmetyki również( z resztą cały czas tylko takie)...
moze ktos ma jakieś pomysły??