Pomoc dla Martyni
apel
czwartek, 19 stycznia 2012
czwartek, 5 stycznia 2012
Święta :-)
Przesyłki które otrzymała dzięki Marzycielskiej Poczcie wywoływały codziennie wielki uśmiech na twarzy :-) Szkoły ,Przedszkola,osoby prywatne...wiele kartek ręcznie wykonanych,gotowych,listy ,słodycze, Aniołki ,naklejki,kolorowanki...a przede wszystkim serce...to wszystko codziennie przed świętami wywoływało wieeeeeelki uśmiech,radość i nasze wzruszenie...
za to wszystko możemy powiedzieć tylko
Dziękujemy :-)
Dziś 5 styczeń :-) życzenia Noworoczne mozna składac cały styczeń :-) a na pewno do Trzech Króli więc życzymy :
Zdrowia,szczęścia,miłości,zrozumienia wzajemnego,uśmiechu na twarzy,przyjaciół wokół,optymizmu,wiary,nadziei Boskiej Opieki na cały Nowy 2012 Rok :-)
Piernikowe szaleństwo :-)))
Jedno z najprzyjemniejszych zajęć przedświątecznych :-) Zaczęliśmy we czwórkę...ale chłopcy wymiękli ;-) Martynia została na placu boju do ostatniego dekorowanego pierniczka a było co robić wyszło nam prawie 300 pierniczków :-)Pierniczki,ciasteczka maślane,pierogi,uszka ...dobrze że dzieciaki chętne do pomocy:-)Prawdę powiedziawszy to te wspólne przygotowania do świąt tworzą to całą magię świąteczną...
piątek, 9 grudnia 2011
Różności... :-)
Plama na całej lini....
Nawet nie wiem od czego zacząć...
Tyle czasu nie pisałam ,że normalnie już mi sie oberwało :-) :-) Gosia,Eliza ...dzięki za motywację ;-)
Czasem tyle sie dzieje i nic sie nie dzieje ,że nie wiedomo co pisać...
z jednej strony nie chcę nudzić ,z drugiej to przecież zawsze można kliknąć i zamknąć stronę :-) :-)
Martynia juz czuje się lepiej,przeszła infekcję "krtaniówkę"...
Miewała juz ataki kaszlu "szczekającego" w nocy które bardzo ją męczyły i zawsze kończyły się wymiotami...Tym razem -na samo wspomnienie ściska mnie w gardle- ...byłyśmy przerażone... Martynia ...patrzyła na mnie przerażonymi oczkami z kącików płynęły łzy...miała problem by złapać oddech...
Nie wiem jak to określić ...to tak jak się ogląda filmy kryminalne w których morderca zaciska dłonie na gardle i ofiara próbuje za wszelka cenę złapać oddech ...
Patrzyłam jej w oczka trzymając za ramiona , mówiąc do niej spokojnym głosem, choć wewnątrz cała drżałam ..."Martyniu spokojnie... oddychaj... spokojnie...patrz na mnie... kochanie juz dobrze...oddychaj pomalutku,spokojnie..."...zaczęła oddychać w miarę normalnie bez głośnych świstów...
Dzięki Ci Panie...
Andrzej siedział koło Martyni ,Michaś i Bartuś stali w progu jej pokoju...
Zastanawiam się czy ktokolwiek spał spokojnie resztę nocy...
Rano chłopcy do szkoły,Andrzej do pracy i to jeszcze na 24 godziny...
Na wizycie P. Dr powiedziała ,że gardło jest lekko zaczerwienione ,rozpulchnione ale na wszelki wypadek trzeba sie zaopatrzyć w leki gdyby jednak infekcja sie rozkręciła....no nie trzeba było długo czekać... w nocy kaszel się nasilił doszła temperatura...
Na szczęście incydent z poprzeniej nocy się nie powtórzył...
Antybiotyk i reszta leków od rana wdrożona...no i znów morfologię trzeba zrobić by oznaczyć m.in. CRP... wyniki poszły w górę lekocyty,CRP,
W poniedziałek znów kontrola morfologii -Martynia powiedziała"Mama dasz się też pokłuć?" no i jak mogłam odmówić...? :-) Z pokłutymi paluchami poszłyśmy na wizyte do P Dr.
Po zbadaniu dwóch dzielnych pacjentek :-) P Dr. powiedziała ,że Martynia osluchowo jest czysta ja tez ale gardziolko moje również wygląda nieciekawie,więc tez muszę łykac sobie antybiotyk :-) Ale ubaw to miałyśmy kiedy odebrałam nasze wyniki ... Złapałam P. Dr. na korytarzu i mówię "P.Dr. proszę zobaczyć na wyniki :-)Martynia na chemii ma lepsze wyniki niż mama :-) :-) na co Martynia "Naprawdę??" :-) i zaczęła się śmiać "Naprawdę mam lepsze wyniki od ciebie mama?" no cóż ważne ,że Martyni się humor poprawił nawet jesli to przez moje nie najlepsze wyniki :-)
No później to już mi do śmiechu nie było....kaszel mnie chyba pokochał....w piątek poszłam znów do kontroli ...okazało sie że słychać pojedyncze świsty w oskrzelach...P.Dr zapisała sterydy w zastrzykach,no i miało być lepiej...niestety w poniedziałek znów smigałam do lekarza....okazało się ze juz nieźle mi tam w tych oskrzelach świszczy i mam zapalenie oskrzeli...zwiększona dawka sterydów w tabletkach,antywirusówki itd...
Kaszel mnie wykańczał...ale to nic bo bardziej bałam się by nie zarazić dzieciaków a zwłaszcza osłabionej po infekcji Martyni,a tu jeszcze na dodatek we wtorek wizyta w Poznaniu...
Chciałam przełożyc wizytę ale z racji tego ,ze było również umówione usg Martyni,nie dałam rady.
Pojechaliśmy...dobrze ,że leki działały i kaszel aż tak bardzo mnie nie męczył...wychodziłam też na dwór,albo siedziałam w kąciku z nałozonym golfem i szalem na usta by nie rozsiewać zarazków...
Czekając na wizytę do P.Dr czas Martynce i Michasiowi umilały nasze kochane wolontariuszki Eliza i Gosia :-)Jak dobrze ,że jesteście :-)Dziekuję Wam dziewczyny :-)
ale się rozpisałam....na dziś wystarczy cdn...
Nawet nie wiem od czego zacząć...
Tyle czasu nie pisałam ,że normalnie już mi sie oberwało :-) :-) Gosia,Eliza ...dzięki za motywację ;-)
Czasem tyle sie dzieje i nic sie nie dzieje ,że nie wiedomo co pisać...
z jednej strony nie chcę nudzić ,z drugiej to przecież zawsze można kliknąć i zamknąć stronę :-) :-)
Martynia juz czuje się lepiej,przeszła infekcję "krtaniówkę"...
Miewała juz ataki kaszlu "szczekającego" w nocy które bardzo ją męczyły i zawsze kończyły się wymiotami...Tym razem -na samo wspomnienie ściska mnie w gardle- ...byłyśmy przerażone... Martynia ...patrzyła na mnie przerażonymi oczkami z kącików płynęły łzy...miała problem by złapać oddech...
Nie wiem jak to określić ...to tak jak się ogląda filmy kryminalne w których morderca zaciska dłonie na gardle i ofiara próbuje za wszelka cenę złapać oddech ...
Patrzyłam jej w oczka trzymając za ramiona , mówiąc do niej spokojnym głosem, choć wewnątrz cała drżałam ..."Martyniu spokojnie... oddychaj... spokojnie...patrz na mnie... kochanie juz dobrze...oddychaj pomalutku,spokojnie..."...zaczęła oddychać w miarę normalnie bez głośnych świstów...
Dzięki Ci Panie...
Andrzej siedział koło Martyni ,Michaś i Bartuś stali w progu jej pokoju...
Zastanawiam się czy ktokolwiek spał spokojnie resztę nocy...
Rano chłopcy do szkoły,Andrzej do pracy i to jeszcze na 24 godziny...
Na wizycie P. Dr powiedziała ,że gardło jest lekko zaczerwienione ,rozpulchnione ale na wszelki wypadek trzeba sie zaopatrzyć w leki gdyby jednak infekcja sie rozkręciła....no nie trzeba było długo czekać... w nocy kaszel się nasilił doszła temperatura...
Na szczęście incydent z poprzeniej nocy się nie powtórzył...
Antybiotyk i reszta leków od rana wdrożona...no i znów morfologię trzeba zrobić by oznaczyć m.in. CRP... wyniki poszły w górę lekocyty,CRP,
W poniedziałek znów kontrola morfologii -Martynia powiedziała"Mama dasz się też pokłuć?" no i jak mogłam odmówić...? :-) Z pokłutymi paluchami poszłyśmy na wizyte do P Dr.
Po zbadaniu dwóch dzielnych pacjentek :-) P Dr. powiedziała ,że Martynia osluchowo jest czysta ja tez ale gardziolko moje również wygląda nieciekawie,więc tez muszę łykac sobie antybiotyk :-) Ale ubaw to miałyśmy kiedy odebrałam nasze wyniki ... Złapałam P. Dr. na korytarzu i mówię "P.Dr. proszę zobaczyć na wyniki :-)Martynia na chemii ma lepsze wyniki niż mama :-) :-) na co Martynia "Naprawdę??" :-) i zaczęła się śmiać "Naprawdę mam lepsze wyniki od ciebie mama?" no cóż ważne ,że Martyni się humor poprawił nawet jesli to przez moje nie najlepsze wyniki :-)
No później to już mi do śmiechu nie było....kaszel mnie chyba pokochał....w piątek poszłam znów do kontroli ...okazało sie że słychać pojedyncze świsty w oskrzelach...P.Dr zapisała sterydy w zastrzykach,no i miało być lepiej...niestety w poniedziałek znów smigałam do lekarza....okazało się ze juz nieźle mi tam w tych oskrzelach świszczy i mam zapalenie oskrzeli...zwiększona dawka sterydów w tabletkach,antywirusówki itd...
Kaszel mnie wykańczał...ale to nic bo bardziej bałam się by nie zarazić dzieciaków a zwłaszcza osłabionej po infekcji Martyni,a tu jeszcze na dodatek we wtorek wizyta w Poznaniu...
Chciałam przełożyc wizytę ale z racji tego ,ze było również umówione usg Martyni,nie dałam rady.
Pojechaliśmy...dobrze ,że leki działały i kaszel aż tak bardzo mnie nie męczył...wychodziłam też na dwór,albo siedziałam w kąciku z nałozonym golfem i szalem na usta by nie rozsiewać zarazków...
Czekając na wizytę do P.Dr czas Martynce i Michasiowi umilały nasze kochane wolontariuszki Eliza i Gosia :-)Jak dobrze ,że jesteście :-)Dziekuję Wam dziewczyny :-)
ale się rozpisałam....na dziś wystarczy cdn...
poniedziałek, 14 listopada 2011
Dzień Wolontariusza :-))
Wszystkim Wolontariuszom a w szczególności tym których poznaliśmy osobiście , którzy byli z nami w tych trudnych chwilach
życzymy dużo sił, zdrowia,uśmiechu na twarzy!!!!!!!!!!!!!!!
Dziękujemy Wam za Wasze serce,uśmiech i czas poświęconyn naszej córeczce i nam.
Specjalne podziękowania dla "Cioci " Marysi , Wolontariuszy z Drużyny Dobrego Pasterza ,Wolontariuszy z Fundacji Mam Marzenie oraz Wolontariuszy Portalu Marzycielska Poczta.
czwartek, 22 września 2011
Modlitwa
Michaś chodzi do drugiej klasy w związku z tym czeka go wielkie wydarzenie...I Komunia Święta.
Co za tym idzie masa przygotowań od strony duchowej,czyli uczenie sie wielu modlitw itd.
Martynia uczy sie razem z nim :-) nauka modlitw ogólnie przychodzi im z łatwością mimo trudnych wyrazów ,które obecnie nie są już używane.
"Ojcze nasz""Wierze w Boga" już w ubiegłym roku szkolnym się uczyły ... w tym tygodniu Michaś miał do nauczenia "Akt żalu" więc zaczął sie uczyć- no a razem z nim Martyśka:-)
Michas pięknie powiedział ,pochwaliłam go na co Martysia:
"Teraz ja.... Ach żałuję za me złości To wszystko dla Ciebie dla Twej miłości,bądz mi miłościw mnie grzesznemu,uwierz we mnie daj mi zdrowie i błagam Cię daj mi zdrowie i przepraszam za moje złości.
Proszę Maryjo daj nam całej rodzinie zdrowie"
No cóż...prosto z serca płynąca modlitwa...
Co za tym idzie masa przygotowań od strony duchowej,czyli uczenie sie wielu modlitw itd.
Martynia uczy sie razem z nim :-) nauka modlitw ogólnie przychodzi im z łatwością mimo trudnych wyrazów ,które obecnie nie są już używane.
"Ojcze nasz""Wierze w Boga" już w ubiegłym roku szkolnym się uczyły ... w tym tygodniu Michaś miał do nauczenia "Akt żalu" więc zaczął sie uczyć- no a razem z nim Martyśka:-)
Michas pięknie powiedział ,pochwaliłam go na co Martysia:
"Teraz ja.... Ach żałuję za me złości To wszystko dla Ciebie dla Twej miłości,bądz mi miłościw mnie grzesznemu,uwierz we mnie daj mi zdrowie i błagam Cię daj mi zdrowie i przepraszam za moje złości.
Proszę Maryjo daj nam całej rodzinie zdrowie"
No cóż...prosto z serca płynąca modlitwa...
poniedziałek, 19 września 2011
Drużyna Dobrego Pasterza :-))
No to lecim hurtem... :-))
W jeden z ostatnich dni wakacji- wczesnie jak na wakacje oczywiście :-) ok godz 9 rano zadzwonił domofon...na moje "Słucham?" odpowiedz "Poczta" hmmm pomyslałam komuś zebrało sie na zarty hehehe dzwonek do drzwi... otwieram ...listonosz..."Przesyłka, proszę podpisać."Jaka przesyłka?ja nic nie zamawiałam..?" a tu 3 paczuszki...Patrzę na adresata ledwo widoczny napis ... Bartosz Małecki ...zdziwienie...wołam syna i mówię "Do Ciebie." myslałam ze wygrał coś w jakimś konkursie... ale podpisujac dalej patrzę Martyna Małecka, Michał Małecki...kurcze co to jest myslę sobie....
Zebrała się cała rodzinka w kuchni...rozpakowujemy.....i proszę....
Bloki,długopisy,kredki,ołówki,zeszyty...
czyli wyprawka do szkoły...a w kazdej list do Adresata z pozdrowieniami podpisany :Julita,Gosia,Marta
Patrzę na to wszystko...
Bartek się odzywa... "Mama a ty znowu płaczesz...." tak to były łzy wzruszenia....
Dziekujemy bardzo Wolontariuszom z Drużyny Dobrego Pasterza z Poznania....Gosik ...czuję ,że to Twoja sprawka...Kochani jesteście :-)
W jeden z ostatnich dni wakacji- wczesnie jak na wakacje oczywiście :-) ok godz 9 rano zadzwonił domofon...na moje "Słucham?" odpowiedz "Poczta" hmmm pomyslałam komuś zebrało sie na zarty hehehe dzwonek do drzwi... otwieram ...listonosz..."Przesyłka, proszę podpisać."Jaka przesyłka?ja nic nie zamawiałam..?" a tu 3 paczuszki...Patrzę na adresata ledwo widoczny napis ... Bartosz Małecki ...zdziwienie...wołam syna i mówię "Do Ciebie." myslałam ze wygrał coś w jakimś konkursie... ale podpisujac dalej patrzę Martyna Małecka, Michał Małecki...kurcze co to jest myslę sobie....
Zebrała się cała rodzinka w kuchni...rozpakowujemy.....i proszę....
Bloki,długopisy,kredki,ołówki,zeszyty...
czyli wyprawka do szkoły...a w kazdej list do Adresata z pozdrowieniami podpisany :Julita,Gosia,Marta
Patrzę na to wszystko...
Bartek się odzywa... "Mama a ty znowu płaczesz...." tak to były łzy wzruszenia....
Dziekujemy bardzo Wolontariuszom z Drużyny Dobrego Pasterza z Poznania....Gosik ...czuję ,że to Twoja sprawka...Kochani jesteście :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



